Wednesday, April 15, 2009

Historia pewnego ślubu w Wilanowie... / A story of one wedding in Wilanow...



Zaczęło się pewnego dnia kiedy to napisałam wiadomość do Julii Molner będąc pod wrażeniem jej zdjęć. Nie liczyłam na odpowiedź, ale wtedy jeszcze nic o Julii nie wiedziałam. Dziś wiem, że pomimo zabiegania zawsze znajdzie chwilkę, żeby odpowiedzieć na maila... Bardzo Ci dziękuję za cierpliwość do mnie ;) i że zawsze mogę liczyć na Twoje rady :)
Tak więc wszystko zaczęło się od napisania wiadomości... Potem okazało się, że Julia będzie robiła zdjęcia w Wilanowie w ten weekend kiedy będę w Warszawie i umówiłyśmy się, że się spotkamy. Myślałam wtedy, że będę mogła 'podpatrzeć' jak pracuje zawodowiec i czegoś się nauczyć, a okazało się, że Para Młoda zgodziła się na 'drugiego fotografa'.

Pamiętam jak dziś kiedy zobaczyłam Julię po raz pierwszy - uśmiechnięta i pełna energii, którą mogłaby się podzielić jeszcze z kilkoma osobami ;) dokładnie taka jaką znałam ze zdjęć :) Pamiętam też jak strasznie ręce mi się trzęsły z wrażenia i miałam problem z utrzymaniem aparatu - nie wierzyłam, że któreś zdjęcie wyjdzie nieporuszone ;) po jakimś czasie na szczęście ręce się uspokoiły ;)
Szkoda tylko, że nie było więcej czasu, żeby np. wyskoczyć na kawę ;) ale jeszcze raz dziękuję Julii i oczywiście Parze Młodej, że mogłam być tamtego popołudnia z nimi.
Marcie chciałabym podziękować również za to, że mogłam zamieścić kilka zdjęć z tego tak ważnego dla nich (i dla mnie) dnia...

It began one day when I wrote a message to Julia Molner telling her I was impressed by her photos. I didn't expect any answer, but I didn't know anything about Julia at that time. Today I know - in spite of being busy she always will find a moment to answer an e-mail...
Thank you very much for your patience with me ;) and thank you I can count on your advice...
So everything started with a message... Then it turned out that Julia would be taking photos in Wilanow that weekend when I would be in Warsaw and we arranged a meeting. At that time I thought about just having a look at how a professional photographer works and to learn something, but it turned out that the bride and groom agreed for a second photographer.
I still remember when I saw Julia the first time - smiling and with enough energy to share with several other people ;) She was exactly as I knew her from her photos :)
I remember too how terribly my hands shook, I couldn't hold my camera - I thought all my photos would be blurred ;) but after some time my hands calmed down ;)
It's a shame only because we didn't have enough time, for example even for coffee ;)
I would like to say thank you to Julia and to the bride and groom of course for being with you that afternoon. To Marta I would like to say thank you sa well for letting me publish the photos from that so important day for them (and for me)...






Sunday, April 5, 2009

Waraszawa letnią porą / Warsaw at the summer time

Do Warszawy wpadliśmy prawie rok temu w sierpniu. Spędziliśmy kilka pełnych wrażeń dni z moją siostrą i jej mężem - dzięki ogromne jeszcze raz za super czas! Pesto i śniadania w stylu włoskim na dobre się u nas zadomowiły, tylko ciągle oliwę lejemy z butelki, bo 'mądrego' dzbanka znaleźć
nie możemy ;)
W ciągu tych kilku dni zobaczyliśmy naprawdę sporo i sporo się działo...
Mam nadzieję, że uda nam się powtórzyć taki weekend :)
Jeśli o mnie chodzi to wydarzyło się jeszcze coś dla mnie bardzo ważnego, ale o tym będzie następnym razem, a dziś kilka zdjęć z gorącej Warszawy

We visited Warsaw almost one year ago in August. We spent a few unforgettable days with my sister and her husband - thanks once more for a great time with you! We have breakfasts Italian style almost every Saturday :)
During that couple of days we saw really a lot and a lot happened. I hope to repeat a weekend like that :)
As far as I am concerned something more happened - something very important for me, but I'll tell you about this next time. Today a few photos from hot Warsaw.