Monday, September 3, 2012

Pożegnania, powitania... / Farewell, welcome...

Tych pierwszych nie lubię. Smutno mi wtedy ogromnie, żołądek ściska się na długo przed, gardło w trakcie, oczy, ech... szkoda słów...
Powitania za to bardzo lubię. Serce się cieszy i buzia uśmiecha od ucha do ucha :)

W ciągu ostatnich trzech dni musieliśmy pożegnać się z wieloma osobami, ale myślę już o czasie kiedy znów się zobaczymy :)
Dziękuję jeszcze raz Wam wszystkim za cudne wakacje, za wszystkie wspólne chwile :) Było super!
Cieszę się, że mogliśmy spędzić razem aż tyle czasu :)))
Buziaki dla Was wszystkich :*

Image Hosted by ImageShack.us

Tak, jesteśmy już w domu. Mogę się przytulić do męża, którego nie widziałam długo. Uciekam to zrobić ;)

Spokojnej nocy :)

Yes, we are already in the home. I can hug my husband, whom I have not seen a long time. I'm going to do it now ;)

Have a good night :)

16 comments:

  1. Znam te uczucia bardzo dobrze, troche smutku przeplatane z radoscia, duza radoscia:)

    ReplyDelete
  2. tul się tul, pożegnania nie są złe, jeśli wiadomo, że nie na zawsze...

    ReplyDelete
  3. dobrze, że masz w czyje ramiona się wtulić :)

    ReplyDelete
  4. Ja też nie lubię pożegnań, ale jeśli wiążą się jednocześnie w miłymi powitaniami to chyba potrafią osłodzić tę gorycz pożegnań :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. potrafią :)
      jesteśmy już w komplecie :)

      Delete
  5. Czyli nie tylko ja spędziłam urlop bez męża:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. dwa tygodnie byliśmy razem, cztery osobno - to były długie wakacje :)

      Delete
  6. Och, dobrze wiem, co masz na myśli pisząc o pożegnaniach. U Ciebie to "zaledwie" UK a nas dzieli ocean :( Na lotnisku miałam ogromny problem by opanować łzy. Nie udało się. Ale przecież pożegnanie oznacza w przyszłości powitanie :) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dokładnie, potem będzie powitanie i tego się trzymajmy :)))
      dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :)

      Delete
  7. Wstyd mi bardzo,że byłaś tak długo w Polsce i nie udało nam się spotkać, naprawdę przykro mi bardzo:(
    miałyśmy razem pobiegać? A widzę,że było bardzo dużo okazji do tego biegania:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no co Ty :) przechodziłam wiele razy obok plusa, ale nie było Cię w pracy ;)
      co do biegania to jeszcze sporo muszę wybiegać, żeby Cię dogonić ;) kiedy zaczynacie sezon jako Morsy? domyślam się, że od jakichś temperatur a nie konkretnej daty?

      Delete
  8. Śliczne zdjęcia, piękny wpis, zaraz dorzucę Cię do mojej kolekcji w poście o książce
    o tu :)
    )http://anielskizakatek.blogspot.com/2012/09/subiektywny-przewodnik-po-drobnych.html
    no i tak miło u Ciebie, że pozwolisz,że rozgoszczę się ;))
    pozdrawiam cieplutko

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję Ci za miłe słowa i zapraszam :) mam nadzieję, że będziesz znajdować tu coś ciekawego :)
      pozdrawiam słonecznie :)

      Delete

Dziękuję za każde pozostawione przez Was słowo :)