Thursday, September 27, 2012

Suszone pomidory / Sundried tomatoes

Uzależniłam się od ich smaku. Mogłabym je pochłaniać bez umiaru. Kroję je nawet na kanapki. Kupujemy te, które rosły we włoskim słońcu.
Z przepisu podanego przez Kasię tutaj korzystamy bardzo często - jest to nasze ulubione danie ostatnio, a wykonawcą jest mój mąż :)
Tym razem z makaronem spaghetti - made in Italy oczywiście ;)

Image Hosted by ImageShack.us

I'm addicted to the taste of sundried tomatoes. I could eat them all the time. I like them even on sandwiches. We buy the ones that grow in the Italian sun.
With the recipe given by Kasia here use very often. This is our favorite dish lately. This time with spaghetti pasta - made in Italy, of course ;)

23 comments:

  1. :))), tez mam gotującego męża :)) sama nie wiem co bardziej uwielbiam, jego za to gotowanie, czy to co gotuje, ale pewnie jedno i drugie :)), a suszone pomidory, to jedne z moich naj naj ;))
    usciski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja mam podobnie i podpisuję się pod Twoimi słowami - jedno i drugie :)))
      myślę, że mężczyźni gotują taaaaak dobrze, bo robią to dla przyjemności ;)

      Delete
  2. zawartość talerza prezentuje się niezwykle apetycznie :)
    męski fartuch dodaje potrawie wiarygodności ;)

    ReplyDelete
  3. uwielbiam suszone pomidory.
    nawet na kanapce, wszędzie. wczoraj były ciabatty z mozzarellą, szynką parmeńską i suszonymi pomidorami. mniam!

    ReplyDelete
  4. Uwielbiam! Lubię je w bułkach żytnich z suszonymi pomidorami i zupie kremie z fenkuła! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. zapytam nieśmiało - masz może gdzieś przepis na tą zupę? :)

      Delete
  5. to się nie wyróżnię jeśli napiszę, że ja też lubię ;)
    ale taki fartuch to bym chciała, niekoniecznie musiałabym go nosić ja :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. to tylko chyba ja jedyna żyłam w takiej nieświadomości do niedawna ;)
      niekoniecznie Ty ;) ale koniecznie musiałby być wykorzystany :D
      fartuch zakupiony stosunkowo niedawno - mogę zerknąć czy jeszcze są

      Delete
    2. a jeśli możesz zerknąć Gosiu to pewnie ;D

      Delete
  6. Hehehe...nie sadzilam, ze bede Cie miec na sumieniu, bo wyglada mi to juz na powazne uzaleznienie:)))
    A ja znowu popelnilam blad zagladajc tu przed kolacja!:)
    Swietny ten meski fartuszek!;)
    Buziale z ociekajacej deszczem Padanii:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. z takiego powodu możesz mieć mnie na sumieniu :D a to zdjęcie jest dowodem, że serio próbujemy Twoich przepisów :)))
      pozdrawiam ze słonecznej dziś Walii :)

      Delete
  7. Uważaj, Gosiu, przystojny, fotograf, zakochany i gotujący - ideał ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jo, :))) świetnie ujęte... cóż, w takim razie i ja mam podobnie, no może co do przystojności swojego też fotografa, też gotującego i nadal zakochanego to nie będę dyskutować bo to kwesta gustu, no mnie się mój nadal podoba :)))))))))))- to będę też uważała :)))- skoro twierdzisz ze to ideał :))
      Gosia, to nas już dwie do uważania:))
      buziaki!

      Delete
    2. ula, mój też gotuje, zajmuje się dziećmi przed pracą i ma domieszkę włoskiej krwi ;), tylko nie pstryka, ale może i lepiej :)

      Delete
    3. Włoskiej powiadasz :))) - intrygujące :)) - aaaaa aa co złego w pstrykaniu :)), ku pamięci fotek nigdy dość ;)). też uważam, że prawdziwy facet wszystko potrafi i dzieci obrobić i ugotować a nawet uszyć, cholerka,zapomniałam, mój też szyje jak mi się nie chce czegoś załatać ;))- no i jak tu ich nie kochać... ;)) no nie da się ;))

      Delete
    4. nic złego, to dodatkowy atut, jeden mniej jest całkiem bezpiecznie (dobrze w coś wierzyć ;)

      Delete
  8. fakt, nie da się ich nie kochać :)))
    Jo, Ula - okazuje się każda z nas ma wyjątkowego mężczyznę :D swój ideał

    okazuje się też, że dopiero z wiekiem rozumie się pewne sprawy jak np. to, że nasz mężczyzna niekoniecznie musi podobać się wszystkim dziewczynom w koło w takim samym stopniu jak nam - uroki bycia nastolatką ;)
    w sumie to cieszę się, że jestem po trzydziestce - mam nadzieję mądrzejsza ;)
    mam nadzieję, bo pewnie za dziesięć lat pomyślę, że 'wtedy nic nie wiedziałam o życiu' ;D

    ReplyDelete

Dziękuję za każde pozostawione przez Was słowo :)